DAJCIE MAMIE 500ZŁ A URODZI WAM TUZIN DZIECI!

DAJCIE MAMIE 500ZŁ A URODZI WAM TUZIN DZIECI!

DAJCIE MAMIE 500ZŁ A URODZI WAM TUZIN DZIECI!

Tylko czy na pewno?

Rządowy program 500+ budzi coraz więcej kontrowersji. Jedni się cieszą, wychwalając inicjatywę nowego rządu, drudzy czują się wykluczeni. Sami rodzice,których ta pomoc ma objąć, w większości podchodzą dość sceptycznie. Ja również jestem ta niewierna – jak nie zobaczę, to nie uwierzę, oczywiście pieniędzy na koncie bankowym. Tylko czy to rozwiąże problem niżu demograficznego? Niestety tu również optymistką nie jestem.

KUSZENIE KASĄ

Czy kuszenie kasą rzeczywiście przekona matki do rodzenia większej ilości dzieci? Niektóre z pewnością, ale wiadomo które. Według mnie niestety jeszcze bardziej będzie sprzyjało to rozwojowi patologii w niektórych rodzinach, w szczególności w małych miejscowościach, gdzie nie ma pracy lub gdzie nie ma ochoty do pracy. Gdzie dziecko nie zobaczy ani złotówki wydanej na jej potrzeby.

CO PAŃSTWO POWINNO ZAOFEROWAĆ W ZAMIAN?

Jestem mamą dwójki dzieci, ale nie zdecydowałabym się jeszcze na jedno dziecko pomimo obiecanej pomocy państwa. Dlaczego? Bo przysłowiowe ,,pińcet” to kropla w morzu potrzeb. Co mogłoby mnie przekonać i myślę że innych rodziców również?

Naprawdę darmowa opieka medyczna – w szczególności do specjalistów, z doświadczenia wiem, że gdy coś się dzieje z dzieckiem, rodzic musi iść prywatnie bo nie może czekać pół roku na przyjęcie do poradni na NFZ.

W tym punkcie ważna jest też pomoc państwa w rehabilitacji dzieci niepełnosprawnych lub posiadające mniejsze wady postawy – obecnie rodzic musi dopłacać do nawet najmniejszej rehabilitacji ze skierowaniem NFZ nie mówiąc już o tych bardziej specjalistycznych.

Zatrudnienie – aby rodzic mógł zabezpieczyć dziecko i zapewnić mu podstawowe warunki musi mieć stabilną sytuację finansową. Jednak kobiety, które chcą mieć dziecko są problemem dla przyszłego pracodawcy, kobiety które są w ciąży często zwalniane są z pracy ponieważ już nigdy nie będą tak dyspozycyjne. Dlatego możemy obecnie zauważyć tak duży wzrost zakładania jednoosobowych działalności gospodarczych, które coraz częściej zakładają kobiety mające małe dzieci. I tak możemy przejść do punktu następnego.

Darmowe żłobki i przedszkola – w państwowych placówkach najczęściej brakuje miejsc w szczególności w dużych miastach, więc zostają prywatne, których koszt jest powalający dla rodzinnego budżetu w mniejszych miejscowościach to 500zł do 1000zł w dużych miastach, oczywiście doliczyć można tu jedzenie, płatne zajęcia dodatkowe, wycieczki i ubrania. Kobieta nawet jeżeli chce pracować to koszty utrzymania w placówce pochłaniają większość jej wypłaty. Trudno więc się dziwić, że rodzice częściej decydują się na model rodziny 2+1, większość rodzin boi się, że nie udźwignie utrzymania dwójki dzieci w prywatnych placówkach.

Dofinansowania do domów i mieszkań – obecne programy rządowe obejmują najczęściej ludzi młodych do 28 r. ż jeżeli ktoś decyduje się później założyć rodzinę i mieć odpowiednie warunki mieszkaniowe musi radzić sobie na własną rękę najczęściej biorąc kredyt na wiele lat.

Dodatkowe punkty pewnie można byłoby mnożyć, pewnie sami dopisalibyście kilka własnych, ale to przecież niczego nie zmieni. Dodatkowe pieniądze dla rodzin nie spotęgują znacząco większego przyrostu naturalnego jeżeli rodziny nie będą czuły się bezpieczne na innych płaszczyznach.

Z pewnością kobiety nie zmienią diametralnie swojego podejścia – też chcą pracować, rozwijać swoje zainteresowania i pasje,a w późniejszym czasie mieć emeryturę. Posiadanie dzieci to fantastyczna sprawa, ale wiele kobiet czuje się często wyobcowana, odsunięta przez społeczeństwo ponieważ już jest matką i tylko matką – tą od pieluch i prowadzenia domu.

A czy ciebie rodzicu satysfakcjonuje 500+ ?

 

  • 500zł, taka pomoc to nie pomoc, to pokazywanie społeczeństwu, że należy im się coś za darmo. A tak nie powinno być. Nie jestem zwolenniczką tej ustawy, nie skorzystam z niej i na pewno nie jest ona bodźcem do powiększania rodziny 😉

    • Prognozy o zwiększeniu przyrostu naturalnego pokazują, że dzietność ma wzrosnąć tylko o 10% od roku poprzedniego więc to bardzo niewiele, to pokazuje jedynie że same dofinansowanie dla rodzin nie rozwiąże problemu.

  • Oczywiście, że lepsze byłyby ulgi podatkowe, żłobki, przedszkola czy państwowe biura coworkingowe, gdzie opieka na kilka godzin byłaby bezpłatna. Ale to wszystko wymaga czasu, a 500 zł można dać od razu i w tym chyba cały problem, bo rząd wybierany na 4 lata nie da rady wszystkiego zmienić, a przecież liczy się to kogo ludzie wybiorą na następną kadencję. Zastanawiam się tylko co będzie jak za 4 lata się okaże, że tych pieniędzy brakuje i nagle padnie pomysł zmiany ustawy i zabrania świadczenia…

  • Moim zdaniem dawanie na dziecko za nic, to zachęcanie do nie pracowania. No bo kurde, skoro dadzą mi za darmo 500 zł plus do tego masę innych zasiłków, to po co ja ma się męczyć i pracować? A i jeszcze mieszkanie dostanę bo mnie nie stać, bo nie pracuję. Błędne koło moim zdaniem. Już pomijam fakt, że naszego państwa nie stać na 500 +.
    Powinni tę kasę przeznaczyć na inny cel, na leczenie, na nfz, na skrócenie cholernie długich terminów do specjalistów. Oj temat rzeka 😉

  • lepsze to niż nic, ale też myślę że można by te pieniądze wykorzystać mądrzej.

  • 500zł w Warszawie to nawet na przedszkole, żłobek nie wystarczy :/ … Dla niektórych dużo, ale tak naprawdę w tych czasach to niewiele. Ale chcieli dobrze!! 🙂

  • Darmowe żłobki i przedszkola, to jest coś co miałoby dużo więcej zalet. Dotyczyłoby każdego (oprócz osób, które świadomie wybierają prywatne placówki). To jednak nie byłoby aż tak lotne hasło, jak „Damy wam kasę i odczepcie się od nas”. 500 zł będzie wabikiem na wyborców, w następnej kampanii będą straszyć, że ktoś te 500 zł odbierze.

  • Już nie jeden raz mówiłam, że zamiast tych 500+ wolałabym obniżenie podatków na produkty dla dzieci, na akcesoria, na książki i artykuły szkolne. Na samej wyprawce można by sporo oszczędzić. Jestem też za tym, by zatrudniać tylko na umowę o pracę, bo wiadomo jak w ciąży jest, pracując na zlecenie nie możemy sobie pozwolić na zwolnienie, a nikt nam nie da gwarancji, że ciąża przebiegnie w porządku i pozwoli na pracę do ostatnich dni.